Meble Plus Rynek Mebli Produkcja Mebli

Opinie

Organicznie modny temat
2009-04-23

Żywność organiczna to trudne zagadnienie dla restauratora. Oczywiście wiem, co to jest żywność organiczna. Moim pierwszym skojarzeniem do określenia „organiczna” jest – rzecz jasna – „zdrowa”. Czy rzeczywiście tylko ona jest alternatywą dla niezdrowego sposobu odżywiania?


Niby skojarzenie organicznej żywności ze zdrowiem to prawda, … ale przecież o zwykłej marchewce mówi się: „Zjedz, bo to samo zdrowie”. I zjadamy, choć owa potencjalna marchewka wcale nie musi być organiczna. Powiem więcej – ona z pewnością nie jest organiczna. Bo i skąd miałby Kowalski czy Walczyk ją wziąć, a i nad słonym przepłaceniem najprawdopodobniej by się co najmniej dwa razy zastanowił. Oczywiście wyłącznie według mojego skromnego osądu. A zdrowa jest i tak.
Problem nie tylko semantyczny
Więc dobrze, poszukajmy kolejnego skojarzenia wyjaśniającego zagadnienie organiczności.  Hm… jest to żywność wyhodowana bez pestycydów, herbicydów, nawozów sztucznych, hormonów wzrostu, inżynierii genetycznej, naświetlania czy antybiotyków (skąd ja to wszystko wiem?). Trudno nie przyznać, że te nazwy brzmią dość mrocznie i mało apetycznie. Ale badania wykazały, że tak naprawdę w produktach organicznych poziom pestycydów wynosi mniej więcej dwie trzecie tego, co w nieorganicznych. A poza tym podczas uprawy dozwolone jest używanie dodatków, których zadaniem jest wzbogacanie żywności w witaminy i minerały. Brzmi dość znajomo? Ale pójdźmy dalej. Co jeszcze powszechnie wiadomo o tak nagłaśnianej w ostatnich czasach żywności organicznej? Z pewnością, że jest smaczna. Tak przynajmniej twierdzi większość ankietowanych kucharzy. Czapki z głów panowie, choć zastanawiające jest jednak, że kolejne badania wykazują, iż żywność organiczna nie różni się od nieorganicznej pod względem smaku czy wyglądu… O co więc w tym wszystkim chodzi?
Ja osobiście żywność zdrową, smaczną i wyhodowaną w sposób naturalny automatycznie kojarzę z polską wsią mojego dzieciń-stwa. Taka osobista retrospekcja tego, co w życiu naprawdę doskonałego zjadłem. Chrupiące marchewki nie były może tak jednoznacznie pomarańczowe jak dzisiaj, ale ich smak… Pyszne mleko prosto od krowy. Zaznaczam, że jest to przenośnia, bo zawsze dostawałem w kubeczku (na szczęście dla krowy). Uśmiechnięte jabłuszka. Któż z nas nie ma takich wspomnień? Zakładam, że znaczna większość. Ale niestety nie wolno mi mówić o żywności wyhodowanej w sposób ekologiczny, że jest to „jedzonko” organiczne. Jest podobno rozporządzenie, które jasno reguluje nazewnictwo. Drodzy moi – nie będę szukał tego zapisu, bo temat jest dość…zagadkowy.
Wbrew trendom  
Jestem restauratorem z kilkunastoletnią praktyką na stanowiskach szefa kuchni i dyrektora gastronomicznego w dużych hotelach. Zajmuję się również doradztwem i prowadzę konsultacje dla producentów branży spożywczej. Mojej pracy jest podyktowany wewnętrzny przykaz, aby to, co wychodzi spod mojej dłoni było tak smaczne, jak i zdrowe. Moi kucharze zaopatrują się w towar wyłącznie od uznanych i cenionych na rynku dostawców. Nie ma w tym żadnej przypadkowości. Nie uznaję produktów drugiej kategorii, choćbym miał przysłowiowy nóż na gardle. Zależy mi na doskonałym efekcie końcowym. Serwowane dania muszą być wyjątkowe – nawet jeśli kolacja ma tylko grillowy charakter. Mam mocne podstawy, by uważać, że w takim podejściu nie jestem odosobniony. Ale na pytanie, czy w mojej restauracji stosuję wyłącznie żywność pochodzenia organicznego, odpowiem szczerze – nie. I niech mnie łajają zwolennicy i praktycy stosowania takiej żywności, ja i tak odpowiem tak samo. Gdybym otrzymał takie „specjalne” zamówienie oczywiście przygotowałbym menu wedle życzenia. Ale lojalnie bym przestrzegł przed znacznie wyższym kosztem. A to zazwyczaj odstrasza.
Nie jestem oportunistą, ale przez pewien czas pilnie obserwowałem rynek żywności organicznej. Jej pojawienie się ma według mnie duży związek z poważnymi zmianami w stylu życia ludzi z dużych miast. Tak na świecie, jak i w naszym kraju. Tempo pracy, chorobliwy brak czasu powodują, że nabieramy złych praktyk w sposobie odżywiania się. Pojawiają się toksyny, chemikalia, antybiotyki i inne leki. Wydawałoby się logiczne, że najlepszą radą jest odpowiednia, zrównoważona dieta, regularne ćwiczenia fizyczne, więcej snu. Ale na to jest często zbyt późno, bo przyzwyczajenia robią swoje. Szybki tryb życia uniemożliwia spokojny wyjazd na spacer po lesie, za to każe kupować nam gotowe dania smutno uśmiechające się do nas zza szybki mikrofalówki w naszym domu. I tak oto doszliśmy do momentu, kiedy ludzkość wymyśliła czy raczej odkryła żywność o uzdrawiających właściwościach. Trudno było i jest oprzeć się informacjom źródłowym, iż przegląd 41 badań wykazał, że organiczne owoce i warzywa zawierały więcej witaminy C i przeciwutleniaczy, a organiczne mleko miało wyższy poziom niezbędnych kwasów tłuszczowych. Za tym poszła Światowa Organizacja Zdrowia, która zaleciła, jako optymalną dla każdego z nas, dietę niskotłuszczową, bogatą w błonnik, zawierającą dużo złożonych węglowodanów i charakteryzującą się częstym spożyciem owoców, warzyw, pełnoziarnistych produktów zbożowych i roślin strączkowych, orzechów i nasion. A już po prostu nie sposób dyskutować z Międzynarodowym Komitetem Pokarmu, Żywienia i Zapobiegania Rakowi, który również zarekomendował „dietę opartą na roślinach”, minimalnie przetworzoną, bogatą w skrobię żywność, taką jak zboża, korzenie czy bulwy. Obserwowałem wyniki przeprowadzanych badań naukowych wykazujących uzdrawiające właściwości wielu produktów roślinnych. I nie jest chyba zaskoczeniem, że zalicza się do nich oryginalna, naturalna żywność, zdolna do neutralizacji i eliminacji toksyn, regulująca procesy życiowe, ograniczająca miażdżycę, pomagająca uniknąć raka i utrzymać ogólnie dobry stan zdrowia i samopoczucie.
I nic dziwnego, że sprzedaż żywności organicznej zaczęła raptownie wzrastać z roku na rok. Sam też najprawdopodobniej poddałbym się tej modzie, gdyby nie fakt, że tak naprawdę – jak to się zwykło mówić – „od zawsze” zaopatrywałem się w jajka od kur, które znają słońce, nie jadałem absolutnie jednokolorowych jabłek i symetrycznie równych, jednakowej wielkości i kształtu  warzyw. Nie do końca im ufałem.
Pointa
Chciałbym się teraz pochwalić i powiedzieć, że to intuicja kazała mi chronić swój i moich klientów żołądek przed żywnością genetycznie modyfikowaną. Ale prawdą jest, że miała na to wpływ przede wszystkim wyższa cena. Teraz jest inaczej. Powszechnie dostępna i o znormalizowanych cenach jest żywność pestycydopochodna, natomiast organiczna odstrasza wyższym kosztem. A szkoda. Nie podoba mi się to, że do pewnej grupy produktów, o której mówi się, że jest lepsza i zdrowsza – nie mają dostępu wszyscy. I może dlatego nie jestem histerycznym zwolennikiem kupowania produktów o najwyższej jakości i smaku, wytwarzanych bez użycia sztucznych chemikaliów czy modyfikacji genetycznych i z szacunkiem dla dobra zwierząt i środowiska, by zachować krajobraz i środowisko wiejskie… 

Jarosław Walczyk – członek kapituły Fundacji Klubu Szefów Kuchni, wieloletni Executive Chef na Stena Line, Dyrektor Gastronomii w wielu prestiżowych hotelach.
Konsultant gastronomiczny znanych w kraju producentów żywności i żywienia oraz doradca w sprawie planowania i otwarcia hoteli i restauracji.

Komentarze
Nie ma jeszcze żadnego komentarza. Dodaj komentarz bądź pierwszy.

tytuł


treść komentarza


Imię i Nazwisko (lub pseudonim)


E-mail


SPA BUSINESS DOMY DREWNIANE Łazienka Salon i Sypialnia Meble Plus Najlepiej Sprzedawane PROJEKTY DOMÓW Podłogi i Ściany PRODUKCJA MEBLI restaurator RYNEK MEBLI Świat Łazienek i Kuchni Świat Alkoholi Urządzamy Łazienki Drinki Urządamy Kuchnie Wybieramy Meble i Dekoracje Wybieramy Meble i Dekoracje Wybieramy Oświetlenie
Strona głównaPrenumerataReklamaArchiwumO nasRedakcja

Copyright by Publikator Sp. z o.o. 2018, webmaster: webpublikator.com.pl
Używamy plików cookies, by ułatwić korzystanie z naszego portalu. Więcej o plikach cookies w regulaminie.

Publikator Sp. z o.o. z siedzibą w Białymstoku, 15-425 przy ul. Cieszyńska 3a, wpisaną do rejestru przedsiębiorców
prowadzonego przez Sąd Rejonowy w Białymstoku XII Wydział Gospodarczy Krajowego Rejestru Sądowego
nr KRS 0000084741, kapitał zakładowy 220.000 zł, NIP: 542-021-03-91

0.013428