Meble Plus Rynek Mebli Produkcja Mebli

Opinie

Magia srebrnego ekranu
2008-11-13

Tekst: KAROL OKRASA

Karol Okrasa, mistrz kulinarny, powszechnie znany z autorskich programów telewizyjnych i publikacji, aktywny członek Kapituły Klubu Szefów Kuchni.

Kto ma media, ten ma władzę – brzmi znane powiedzenie. Także przy ocenie wpływu, jaki media wywarły na rozwój polskiej gastronomii, nie sposób nie podpisać się pod taką tezą. Rola mediów w upowszechnianiu właściwych nawyków żywieniowych i propagowaniu trendów kulinarnych tudzież tradycji jest niepodważalna i śmiem twierdzić – czy to się komuś podoba, czy nie – niezmiernie potrzebna. To mediom zawdzięczamy naszą popularność, to dzięki nim jesteśmy zapraszani do rozmaitych programów telewizyjnych, jak „Kawa czy Herbata”, „Pytanie na śniadanie” czy „Dzień dobry TVN”, bez których nikt nie interesowałby się gastronomią, sztuką kulinarną w takim stopniu jak obecnie. To wreszcie za pośrednictwem mediów, my kucharze, docieramy do szerszej publiczności – przedstawiając jej nowe trendy, ciekawe pomysły na dania, przy tym ciągle starając się rozwijać i wzbogacać rodzimą kuchnię, odchodzić od tej przaśnej, nieatrakcyjnej kuchni z okresu PRL-u, kiedy polska gastronomia i kultura stołu dużo straciły. W tej kwestii więc rola mediów i – tu użyję mocnego słowa – kulinarnych autorytetów, jest bardzo istotna. Z mojego punktu widzenia – wręcz niezbędna.
Zmiany na gastronomicznej niwie już widać, już wracamy do naszych kulinarnych korzeni. Ale by osiągnąć idealne wyniki, potrzeba – niestety – sporo czasu. Tymczasem – i to jest pewien problem – my wszyscy, czyli publiczność, osoby kreujące programy kulinarne oraz kucharze, chcemy niemal natychmiast i na siłę uzyskać właściwe wyniki. Ta dziedzina jednak wymaga pracy organicznej. Jak dotychczas, udało się uczynić tematykę kulinarną jedną z wiodących. Profilaktyka żywieniowa, także kultura żywienia, tradycja są bardzo intensywnie rozwijane. Ale nie możemy też zachłystywać się tym, czego do tej pory dokonaliśmy. Zrobiliśmy wprawdzie jeden krok, ale do przejścia ciągle mamy jeszcze długą, bardzo długą drogę. Jestem zdania, że kolejnym takim krokiem musi być zwrócenie uwagi na gastronomię w aspekcie coraz poważniejszego problemu, jakim bez wątpienia jest rozwój chorób cywilizacyjnych. W końcu to na nas kucharzach ciąży obowiązek edukowania społeczeństwa, kierowania powszechnej uwagi na konieczność zdrowego odżywiania. Do nas należy przekonywanie, że można jeść nie tylko zdrowo, ale i smacznie. Udowodnienie – na przekór malkontentom i przesądom – że takie jedzenie to nie męka, ale przyjemność. Tym samym w naszym działaniu zostaną zawarte dwie misje. I nie chodzi o jakieś radykalne kroki. Nie trzeba od razu robić rewolucji, nie mam też na myśli radykalnej zmiany nawyków żywieniowych. Myślę raczej o systematycznym działaniu i proedukacyjnej roli kucharzy. Wystarczy ciekawy, atrakcyjny sposób zaprezentowania nowych idei. Dlatego rola tych wszystkich, którzy gotują na srebrnym ekranie jest bardzo ważna.
Wiąże się ona też ze wskazywaniem zagrożeń wynikających ze złego odżywiania przy jednoczesnym dawaniu alternatywy na zmianę tego tego stanu rzeczy. Jesteśmy od tego, by wskazywać sposoby, kierunki poszukiwań. Bardzo mi się ostatnio spodobała kampania dotycząca niebezpieczeństw płynących z nadmiernego używania soli: „Chronię mózg i serce – mniej solę”. Aż chciałoby się powiedzieć: „nareszcie”. Zważywszy, że jest wiele osób chorujących na nadciśnienie tętnicze, które może doprowadzić do skrócenia życia nawet o 17 lat. Przerażające jest, że odsetek cierpiących na nadciśnienie jest większy niż przyrost naturalny ludności na całym świecie. Mamy więc czego się obawiać, mamy też o co walczyć.
Dlatego – w tym kontekście – cieszy fakt, iż coraz więcej ludzi przekonuje się, że w tradycji nasza siła. Bo ta nasza spuścizna kulinarna jest unikatowa. Tego dorobku nie jest w stanie zniweczyć nawet najbardziej popularny kucharz prezentujący swoje „udziwnione” potrawy. Sam bazuję na smakach i aromatach kuchni polskiej, na produktach, które się w niej przewijają. Staram się tylko pokazać tę kuchnię w nieco innym ujęciu, a na to – jako społeczeństwo – jesteśmy już gotowi. Zresztą nie tylko sam to zauważam, potwierdzają to w rozmowach także moi koledzy. Wszyscy jesteśmy już otwarci na pewnego rodzaju nowinki, przełamywanie schematów. Już nie oburza nas fakt, że nasz tradycyjny, narodowy krupnik można przyrządzić zupełnie inaczej. Nie dziwi też serwowanie dziczyzny we współczesnej kuchni, choć to produkt kuchni stricte staropolskiej. Okazuje się też, że oferta polskich zup to niekoniecznie tylko ogórkowa, pomidorowa, flaki, rosół, ale również inne ciekawe smaki, jak choćby zupy rybne, też bardzo mocne zakorzenione w tradycji staropolskiej. Bo w tym wszystkim chodzi o wydobywanie prawdziwych pereł z bogatego, polskiego kulinarnego skarbca, pokazywanie ich w nieco innym, zrozumiałym dla współczesnego konsumenta ujęciu. Po to, aby nasza tradycyjna kuchnia nie kojarzyła się z ziemniakami, kotletem i surówką z kapusty kiszonej (które – nota bene – są dobre i też sam mam czasami na nie ochotę), ale śmiem twierdzić, że to nie jest prawdziwy obraz kuchni polskiej. I nie chcę jej takiej pokazywać Europie i światu. Na pewno nie będzie dla niej miejsca w mojej restauracji, która ciągle jest jeszcze w fazie projektu, wprawdzie mocno zaawansowanego, ale dopóki nie nabierze naprawdę realnych kształtów, to takim otwartym projektem dla mnie pozostanie.
Zresztą, w jakimkolwiek przedsięwzięciu bym nie brał udziału, to zawsze będę tam prezentował „moją” kuchnię. Nie będę udawał, że jestem Włochem i prezentował dań rodem z Italii, ani że jestem Grekiem, bo grecką kuchnię świetnie prezentuje Teo Vafidis. Nie będę też udawał Hiszpana czy Francuza. Moja kuchnia to tak naprawdę kompilacja moich zawodowych doświadczeń i przeżyć, głównie wyniesionych z Hotelu Bristol, gdzie współpracowałem z szefami kuchni, którzy reprezentowali naprawdę różne style gotowania. Bazuję więc na tym, czego oni mnie nauczyli i czego sam się nauczyłem, co zobaczyłem podróżując po świecie i czego dotychczas spróbowałem. Tworząc swoją kuchnię ciągle pamiętam smaki z dzieciństwa. Zawsze i w każdych okolicznościach, a tym bardziej w mojej restauracji, będzie więc obecna kuchnia autorska Karola Okrasy.  z

Komentarze
Nie ma jeszcze żadnego komentarza. Dodaj komentarz bądź pierwszy.

tytuł


treść komentarza


Imię i Nazwisko (lub pseudonim)


E-mail


SPA BUSINESS DOMY DREWNIANE Łazienka Salon i Sypialnia Meble Plus Najlepiej Sprzedawane PROJEKTY DOMÓW Podłogi i Ściany PRODUKCJA MEBLI restaurator RYNEK MEBLI Świat Łazienek i Kuchni Świat Alkoholi Urządzamy Łazienki Drinki Urządamy Kuchnie Wybieramy Meble i Dekoracje Wybieramy Meble i Dekoracje Wybieramy Oświetlenie
Strona głównaPrenumerataReklamaArchiwumO nasRedakcja

Copyright by Publikator Sp. z o.o. 2018, webmaster: webpublikator.com.pl
Używamy plików cookies, by ułatwić korzystanie z naszego portalu. Więcej o plikach cookies w regulaminie.

Publikator Sp. z o.o. z siedzibą w Białymstoku, 15-425 przy ul. Cieszyńska 3a, wpisaną do rejestru przedsiębiorców
prowadzonego przez Sąd Rejonowy w Białymstoku XII Wydział Gospodarczy Krajowego Rejestru Sądowego
nr KRS 0000084741, kapitał zakładowy 220.000 zł, NIP: 542-021-03-91

0.016718