Meble Plus Rynek Mebli Produkcja Mebli

Opinie

Pionierzy carvingu
2008-10-10

Zrodzony setki lat temu na Dalekim Wschodzie carving dynamicznie rozwija się w Europie. Efektowne rzeźby w owocach i warzywach coraz częściej pojawiają się na polskich stołach weselnych i bankietowych. Zachwycają setki ludzi, którzy często nie mogą uwierzyć, że piękne bukiety róż zostały wyrzeźbione za pomocą jednego nożyka w najzwyklejszym arbuzie.

Rozmawiamy z przedstawicielami Polskiej Grupy Carvingowej, skupiającej pasjonatów tej sztuki. Razem występują na pokazach, promują carving w mediach i na licznych imprezach, nie tylko o charakterze kulinarnym. Założycielem Grupy jest Krzysztof Wierzba z Gdańska – na co dzień doradca kulinarny w firmie Gronex Adam Trzewik, ale poza tym inicjator i energiczny animator działań Polskiej Grupy Carvingowej. Łukasz Szewczyk z Opola to właściciel firmy konsultingowej Pracownia Sztuki Kulinarnej, rzeźbi już od trzech lat. W tym roku został złotym medalistą w kategorii Arbuz i Melon na Mistrzostwach Polski w Carvingu Owocowym. Marek Rybacki – obecny Mistrz Polski w carvingu owoców i warzyw – jest instruktorem Akademii Carvingu Börner. Ukończył szkolenie Instytucie Carvingu w Bangkoku. Na co dzień pracuje jako szef kuchni w nowo otwartym Centrum Konferencyjno Szkoleniowym Borowina w Konstancine Jeziornej pod Warszawą.

Jak do Polski dotrała tajska sztuka rzeźbienia w owocach?
Krzysztof Wierzba:
Kilkaset lat temu, w Tajlandii, była to sztuka ozdabiania owoców i warzyw przed podaniem do zjedzenia. Zarezerwowana była wyłącznie dla rodziny królewskiej i dworu. Zdarzały się kary śmierci za rzeźbienie w owocach poza pałacem. Później te restrykcje się zmniejszyły, następowały migracje ludności i pomału sztuka carvingu rozpowszechniła się na świecie, dotarła do krajów Europy Zachodniej. Do Polski carving trafił blisko prawie trzy lata temu. Kilka osób w zaczęło się tym zajmować mniej więcej równocześnie.
Marek Rybacki: Polski carving – a w ogóle europejski, bo na nim bazujemy – a carving tajski to są zupełnie dwie różne szkoły. Dwa różne światy. Mistrzowi, który miał nas szkolić w Bangkoku, pokazaliśmy zestaw do carvingu firmy Börner. Pokiwał głową i stwierdził, że dobry, aczkolwiek dla początkujących adeptów. Tajlandczycy są bardzo życzliwi i sympatyczni, więc trochę uznania z ich strony także było. Somsak, nasz Tajlandzki szkoleniowiec powiedział krótko: „Żadnych zestawów! Tylko jeden nóż!”. Potem zaczął rzeźbić. O ile wiedzieliśmy, że przy nim jesteśmy „malutcy”, ale coś umiemy, to on sprowadził nas do poziomu przedszkola. Od tego, co nam zadał w ramach ćwiczeń, rozbolały nas dłonie. W tajskim stylu pracują inne partie mięśni ręki. Zaprezentował zupełnie inne techniki i wzory jakie można wyczarować z owoców i warzyw.
Krzysztof Wierzba: Tajlandczycy tworzą piękne rzeźby kwiatowe, bardzo delikatne. My, Polacy, mamy nieco bardziej umięśnione ręce, grubsze palce więc ciężko nam przychodzi naśladowanie ich. Oni uczą się tego od najmłodszych lat. Niejeden dwudziestoletni Tajlandczyk może się poszczycić tym, że carving uprawia od dziesięciu lat. My, w Polskiej Grupie Carvingowej, mamy na przykład około trzydziestki, a robimy to od trzech lat, czasem od roku... Na arenie europejskiej nie jesteśmy jakoś bardzo zacofani, ale porównanie do Tajlandii wypada blado...
Czy tajlandzki carving to tylko inne narzędzia i technika?
Krzysztof Wierzba:
Dłutka o przekroju U i V to „wymysł” Chińczyków, Japończyków, ale od nich rozpowszechniły się na cały świat. Jest to ułatwienie, na pewno przyspiesza pracę. Typowy tajski styl to tylko i wyłącznie jeden nożyk. Co prawda potrzebny jest dosyć specyficzny nóż, ze specjalnej stali, aczkolwiek pierwsze próby można zacząć po prostu małym, ostrym nożykiem. Do bardziej zaawansowanych rzeźb trzeba specjalnego noża do carvingu bądź dłutek. Z resztą na Dalekim Wschodzie warzywa i owoce są dużo bardziej dostępne i jest ogromny wybór różnych odmian.
Marek Rybacki: Papaja w Polsce jest znana z jednego gatunku, pomarańczowego, a tam są białe, różowe... Mają też niedostęne w Polsce gatunki melona, oraz taro czyli rodzaj buraka cukrowego, który jest bardzo plastyczny. Posiadając zestaw noży do carvingu Börner można już pokusić się o bardziej skomplikowane wzory.
Jakie były Panów pierwsze spotkania z carvingiem, pierwsze próby?
Krzysztof Wierzba:
Mój przyjaciel, Mariusz Wołowicz, który ukończył akademię carvingu Xian Wanga w Szwajcarii, przysłał mi bardzo efektowne zdjęcia swoich prac. Wcześniej, kiedy pracowaliśmy razem, Mariusz nie był wielkim fanem dekoracji, więc gdy zobaczyłem te fotki, postanowiłem, że też spróbuję. Około dwa i pół roku temu kupiłem pierwsze dłutka, owoce, kilka książek, w tym słynną Ludka Prohazki, i zacząłem się w to „bawić”. Jestem samoukiem więc do wprawy dochodziłem metodą prób i błędów. Dzięki temu wypracowałem swój specyficzny styl, który polega także na tym, że robię dużo grafik. Myślę, że każdy z Grupy zaczynał podobnie: coś zobaczył, gdzieś podpatrzył, zaczął sam próbować. (...)

Cały wywiad mozna przeczytać w numerze 10/2008 Restauratora

Komentarze
Nie ma jeszcze żadnego komentarza. Dodaj komentarz bądź pierwszy.

tytuł


treść komentarza


Imię i Nazwisko (lub pseudonim)


E-mail


SPA BUSINESS DOMY DREWNIANE Łazienka Salon i Sypialnia Meble Plus Najlepiej Sprzedawane PROJEKTY DOMÓW Podłogi i Ściany PRODUKCJA MEBLI restaurator RYNEK MEBLI Świat Łazienek i Kuchni Świat Alkoholi Urządzamy Łazienki Drinki Urządamy Kuchnie Wybieramy Meble i Dekoracje Wybieramy Meble i Dekoracje Wybieramy Oświetlenie
Strona głównaPrenumerataReklamaArchiwumO nasRedakcja

Copyright by Publikator Sp. z o.o. 2018, webmaster: webpublikator.com.pl
Używamy plików cookies, by ułatwić korzystanie z naszego portalu. Więcej o plikach cookies w regulaminie.

Publikator Sp. z o.o. z siedzibą w Białymstoku, 15-425 przy ul. Cieszyńska 3a, wpisaną do rejestru przedsiębiorców
prowadzonego przez Sąd Rejonowy w Białymstoku XII Wydział Gospodarczy Krajowego Rejestru Sądowego
nr KRS 0000084741, kapitał zakładowy 220.000 zł, NIP: 542-021-03-91

0.016524