Meble Plus Rynek Mebli Produkcja Mebli

Analizy

Krach na Zachodzie
2009-04-23

Tylko w lutym tego roku brytyjscy restauratorzy musieli zamknąć sto lokali gastronomicznych. W Hiszpanii, jeden z biznesmenów w swo-im lokalu proponuje gościom lunche po 1 euro, żeby nie tracić stałych klientów.

Recesja na dobre dotknęła lokale w krajach zachodnioeuropejskich i Stanach Zjednoczonych. Niektórzy już zaczęli się pakować. Pozostali drastycznie obniżają koszty. Jedynie niedrogie jadłodajnie w większości przypadków mogą czuć się bezpiecznie, a nawet liczyć na zwiększenie obrotów.
Analitycy wskazują, że mieszkańcy rozwiniętych krajów Zachodu rzadziej teraz stołują się poza domem, a kiedy już się na to zdecydują – wydają zauważalnie mniej pieniędzy. Hector Sanz, restaurator z Nowego Jorku, którego historię opisuje MSNBC.com potwierdza tę diagnozę. Jego zdaniem dotyczy to zwłaszcza restauracji typu premium, w których coraz częściej goście zamawiają wspólną przekąskę, rezygnują z deserów, wybierają kieliszek wina, a nie jak wcześniej – butelkę.
Z jego punktu widzenia najgorsze nie jest jednak to, że musi się teraz bardziej „gimnastykować” by swoim gościom w lokalu zapewnić produkt doskonałej jakości o niezmienionej cenie, ale niepewna sytuacja ekonomiczna. Co gorsza, ostrożne rokowania wskazują, że poprawa w tym względzie ma nastąpić nie wcześniej niż w 2010 roku. Zdaniem specjalistów to najcięższa próba, jaka czeka tą branżę od przeszło 20 lat.


Zaciskanie pasa
Jeszcze do niedawna bywanie w ekskluzywnych restauracjach należało w niektórych kręgach do dobrego tonu. Krach finansowy na Wall Street kompletnie to zmienił. Profil modyfikują zwłaszcza ci, którzy otwarcie restauracji planowali na jesień 2008. Wykwintne i bardzo drogie dania nie są już mile widziane. Zastępują je karty menu bardziej casual.
Kolejne przykłady z amerykańskich i zachodnioeuropejskich gazet i czasopism wskazują, że to lokale z pełną obsługą kelnerską, wyższego rzędu są tymi, które są najbardziej na straty.
Kryzys spowodował, że dosłownie z dnia na dzień kwitnąca dziedzina gospodarki nie tylko straciła impet, ale jeszcze znalazła się na skraju przepaści. Znaczna część restauratorów nie zdążyła się przygotować na „ciężkie czasy”. Dotknęło to nawet tych największych. The Independent wskazuje jako przykład szefa kuchni o statusie gwiazdy w Wielkiej Brytanii – Antonego Worrall Thompsona, który był zmuszony zamknąć sześć ze swoich restauracji i zwolnić 60 pracowników.
Znacznie spadło też spożycie wina w restauracjach. Restauratorzy szybko musieli zapomnieć o czasach, kiedy klienci wydawali ogromne pieniądze na butelkę nieprzyzwoicie drogiego i modnego trunku.
Recesja nie oznacza jednak, że nagle restauracje zaczęły świecić pustkami. Konsumenci –  zwyczajnie licząc pieniądze – wybierają tańsze lokale. Z karty sięgają po okonia morskiego zamiast homara, żeberka zamiast porządnej porcji steka T-bone.
Sytuacji nie poprawia i to, że choć znacznie wzrosły koszty prowadzenia restauracji oraz ceny produktów, ceny w lokalach musiały pozostać na niezmienionym poziomie, a nawet – w niektórych przypadkach być obniżone (przez różnego rodzaju promocje, akcje marketingowe itp). Wszystko po to, żeby nie tracić stałych klientów.

Trzęsienie ziemi w Paryżu
Jeszcze nie tak dawno temu każdy kto chciał zjeść lunch w Paryżu, musiał to zrobić albo bardzo wcześnie – albo z niego zrezygnować w ogóle. Do 12.30 wszystkie stoliki w porządnych, o umiarkowanych cenach lokalach były zajęte. W razie spóźnienia pozostawał wybór miedzy którąś z kiepskich i zatłoczonych brasserie, McDonald’sem, albo – o zgrozo! – zwykłą kanapką przy biurku.
Ale to już – zdaniem dziennikarzy Business Week – przeszłość. Nie tylko w Paryżu, ale i całej Francji restauracyjne stoliki świecą pustakami. Tu jednak znawcy przyczyn takiego stanu rzeczy upatrują tylko częściowo w obecnej recesji. Obłożenie we francuskich restauracjach i kafejkach spadło o 20 proc. od początku tego roku. Ale źle już jest co najmniej od roku – w pierwszej połowie 2008 roku zniknęło ponad 3 tysiące lokali tego typu – to aż o 30 procent więcej niż w analogicznym okresie ubiegłego roku.
Zaniepokojeni tym stanem rzeczy są nie tylko restauratorzy, ale i rządzący we Francji. Te dane oznaczają bowiem ni mniej ni więcej, że systematycznie i coraz częściej Francuzi rezygnują ze swojego „ulubionego sportu” – jadania na mieście (...).

Tekst w całości można przeczytać w papierowym wydaniu Restauratora 3-4/2009

Magda kleban
Fot. Archiwum, Fotolia.com

Komentarze
Nie ma jeszcze żadnego komentarza. Dodaj komentarz bądź pierwszy.

tytuł


treść komentarza


Imię i Nazwisko (lub pseudonim)


E-mail


SPA BUSINESS DOMY DREWNIANE Łazienka Salon i Sypialnia Meble Plus Najlepiej Sprzedawane PROJEKTY DOMÓW Podłogi i Ściany PRODUKCJA MEBLI restaurator RYNEK MEBLI Świat Łazienek i Kuchni Świat Alkoholi Urządzamy Łazienki Drinki Urządamy Kuchnie Wybieramy Meble i Dekoracje Wybieramy Meble i Dekoracje Wybieramy Oświetlenie
Strona głównaPrenumerataReklamaArchiwumO nasRedakcja

Copyright by Publikator Sp. z o.o. 2018, webmaster: webpublikator.com.pl
Używamy plików cookies, by ułatwić korzystanie z naszego portalu. Więcej o plikach cookies w regulaminie.

Publikator Sp. z o.o. z siedzibą w Białymstoku, 15-425 przy ul. Cieszyńska 3a, wpisaną do rejestru przedsiębiorców
prowadzonego przez Sąd Rejonowy w Białymstoku XII Wydział Gospodarczy Krajowego Rejestru Sądowego
nr KRS 0000084741, kapitał zakładowy 220.000 zł, NIP: 542-021-03-91

0.015061